Wierzymy, że czas jest linearny... Że od zawsze przemija jednakowo aż do nieskończoności. Jednak granica pomiędzy przeszłością, teraźniejszością a przyszłością jest jedynie iluzją. Wczoraj, dziś i jutro nie następują po sobie, lecz są ze sobą połączone na kole wieczności.
Wszystko jest połączone.
To czego nie wiemy jest oceanem. Głupcy nadal będą wierzyć, że po ukończonych studiach jakiegokolwiek kierunku zdołali pojąć to co było im dane i tyle wystarczy do zrozumienia wszechświata. W rzeczywistości, jakże przewrotnej, spijają jedynie kroplę z oceanu uparcie twierdząc, iż już się napili. Niektórzy dalej są spragnieni. Inni tylko na tym poprzestają. Stosunek jednych do drugich jest wszystkim zbyt dobrze znany.
Było ich tylko ośmioro. Na początku się nie znali. Zadawali w przestrzeń i do samych siebie te same retoryczne pytania. Tylko takie, bo nie ważne gdzie by nie byli nikt nie odpowiadał, właściwie nawet na tamtym etapie rozwoju to było zrozumiałe. Najważniejsze z nich brzmiało: "Co, jeśli dałoby się naprawić błędy historii, skoro nie podobają się nam ich skutki?", "Jak wyglądałby świat, będący następstwem tych poprawek?", "Czy zmiana chorób w coś dającego nam siłę zamiast słabości... Okaże się lepszą alternatywą?".
Chcieli zagrać w najbardziej niebezpieczną grę hazardową z siłami, jakich nie da się okiełznać. Poznanie swojego losu okazało się dla nich ważniejsze od dalszej, zwykłej egzystencji. Dokąd jednak tak naprawdę zmierzali?
Prawda jest taka, że przez cały czas istnieje tylko jedna ścieżka z góry określona przez początek i koniec, która jest również początkiem.
Jeszcze wtedy nie wiedzieli, ale te ścieżki są ze sobą połączone bez względu na to czy się znali lub kiedykolwiek widzieli. Wystarczył im wspólny cel. Każdy los wiążę się z drugim. Każdy z czynów jest odpowiedzią na wcześniejszy. Łańcuch przyczynowo-skutkowy został zapoczątkowany zbyt dawno temu, żeby dało się jednoznacznie określić w jaki sposób i przez kogo.
Tak jak zostało to zapisane, było ich ośmioro. Nazywa się to zgromadzenie geniuszy Ojcami Stworzycielami lub Niszczycielami w zależności od poglądów. Jedni będą ich przeklinać, drudzy wychwalać. Zdołali się z tym również pogodzić. Są ważni, bo dokonali czegoś absurdalnie istotnego. Bez nich nie byłoby nas, pojmujesz? Niczego potem. Nadal jakieś grupki twierdzą, że gdyby nie ta ich ciekawość to przyszłość byłaby normalna. Jedna, nie dwie i ani więcej ani mniej. Mamy jedynie duet możliwych rozwiązań dla naszego gatunku, nie czternaście miliardów. Obie są tak samo realne i już się wydarzyły. Nie dało się zatrzymać tego, co ośmioro puściło w ruch. Podobno naprawdę wyparto jedyną, słuszną drogę nas wszystkich ale na to już za późno, żeby się rozwodzić. Powinniśmy utrzymać harmonię bez względu na dalsze koszty. Powtarzam, harmonię jako łącznik między nami wszystkim. Tymczasem jednak...
Witamy w przyszłości.